<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917</id><updated>2012-02-16T19:45:13.464-08:00</updated><category term='teściowie'/><category term='mieszkanie'/><category term='rodzeństwo'/><category term='rozpacz'/><category term='kurs'/><category term='przyszłość'/><category term='zaręczyny'/><category term='moda'/><category term='małżeństwo'/><category term='psychologia'/><category term='studia'/><category term='pieniądze'/><category term='ślub'/><category term='Cytat'/><category term='życie'/><category term='praca'/><category term='dzieci'/><category term='rodzina'/><category term='wychowanie'/><category term='możliwości'/><category term='rozwód'/><category term='Miłość'/><category term='wakacje'/><category term='autoprezentacja'/><category term='stracone pokolenie'/><category term='związek'/><category term='rodzice'/><title type='text'>Wino ze mnie stworzone</title><subtitle type='html'>o życiu, realiach, marzeniach, przyszłości, nadziejach, planach, o Polsce, o mnie...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>18</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-8218108098709003373</id><published>2011-09-12T03:40:00.000-07:00</published><updated>2011-09-12T03:40:13.244-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozpacz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychologia'/><title type='text'>Kobieta, która pragnęła mężczyzny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam wczoraj w kinie. W sumie to byliśmy, bo razem z M. Na filmie, jak w tytule. Polsko-duńsko-francuska chyba produkcja, Dorociński w roli głównej męskiej, Richter w damskiej (http://www.filmweb.pl/film/Kobieta%2C+kt%C3%B3ra+pragn%C4%99%C5%82a+m%C4%99%C5%BCczyzny-2010-508927).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyszłam z kina oniemiała ogromnymi emocjami, które się we mnie obudziły. Emocjami, które musiałam kiedyś przeżyć w życiu własnym, zdecydowanie nie ekranowym.Emocje ciężkie, lepki, obrzydliwe, chore. Tak, chore, bo byłam kiedyś chora z miłości. Byłam chora i otępiała, świat mógł dla mnie nie istnieć, byle tylko istniał ON.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A mój M: "to jakaś wariatka była"... i już nie chciałam dzielić się przemyśleniami i refleksjami, które się po tym filmie we mnie stworzyły.&amp;nbsp; Za to...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to pomyślałam sobie, że może ten mój Mężczyzna ma aleksytymię, może on nie ma dostępu do własnych uczuć, może w ogóle nie posiada uczuć wyższych. To by wiele tłumaczyło.Jedno jest pewne, jeśli je ma, to nie ma o nich pojęciach i tym bardziej nie potrafi o nich mówić. Chyba, że o złości. A mi zaczyna brakować pomysłów jak te uczucia z niego wciągnąć. Myślałam, że  że 15 miesięcy okazywania mu bezwarunkowej miłości, wsparcia w 100% i czułości da jakiś efekt, że on dostanie dostęp do tych swoich emocji, a tu nic... tyko krzyk, że on nie potrafi. Czy ja coś źle robię?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-8218108098709003373?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/8218108098709003373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/kobieta-ktora-pragnea-mezczyzny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/8218108098709003373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/8218108098709003373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/kobieta-ktora-pragnea-mezczyzny.html' title='Kobieta, która pragnęła mężczyzny'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-4615462683955102689</id><published>2011-09-09T07:12:00.000-07:00</published><updated>2011-09-09T07:16:50.551-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stracone pokolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyszłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>jesień...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesień zbliża się wielkimi, przerażająco łapczywymi krokami. Pożera wszystko, co spotyka na swojej drodze. Od domów, dachów, drzew, liści po ludzkie nadzieje, radości, chwile satysfakcji. Pożera ludzkość. Jesienią każdy z nas przybiera inny format myślenia, tworzenia, ducha i ciała. Nic nie płynie mlekiem i miodem, wszędzie tylko gruz i brud i gnijące kasztany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może to jest złota, polska jesień? A może zamiast różowych okularów założyłam dziś rano te z innej półki, te mglisto-dymne. Choć może było to wczoraj wieczorem, rano, rok temu... sama się w tym gubię. Od kiedy pamiętam ciężko było mi sięgnąć na tę najwyższą półkę, po te choć różane szkła. Czy to może być skaza genetyczna? Czy to się roznosi drogą płciową, czy kropelkową? Czy ktoś zna odpowiedź? Czy to jest uleczalne?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam wrażenie, że co rusz nowe problemy jak żelazka z duszą spadają nam na głowy, okładają nas po nich jak esbeckimi pałkami. Zresztą nie tylko po głowie obrywam. Po miękkim brzuchu, twardych plecach i kostkach. Biją na oślep, raniąc głęboko i szeroko, nie bacząc na konsekwencje. Czy damy radę uciec spod ostrzału, przed ciągłym prześladowaniem? Ile człowiek może znieść doniesień złych, brudnych, jak skalpel tnących? Ile wytrzymać nam przyjdzie w tym stanie? Czy w ogóle możemy liczyć na wyswobodzenie?Czy? I? W ogóle? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-4615462683955102689?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/4615462683955102689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/jesien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/4615462683955102689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/4615462683955102689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/jesien.html' title='jesień...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-2427324102265625418</id><published>2011-09-02T03:08:00.000-07:00</published><updated>2011-09-02T03:08:43.084-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślub'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaręczyny'/><title type='text'>ślubne ciągoty... cd...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A: Czy myślisz Miśku, że zaręczyny to jest coś strasznego? czy coś Cię powstrzymuje?napisz proszę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, nie jesteś pewien tego, nie jesteś przekonany, tak? To o to chodzi? Powiedz, poradzę sobie z tym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M: Dlaczego stawiasz mnie pod ścianą?? to nie jest fajne:/ Nawet jeśli Ty  uważasz, że nie jestem pewien, to nie wmawiaj mi tego bo może uważam  inaczej?? Tylko chcę poczekać na dobry moment, na unormowanie sytuacji??  Czemu mnie tym atakujesz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A: Nie atakuję Cię. Ja po prostu uważam, że nadszedł już dobry moment.  Jesteśmy ze sobą rok i 3 miesiące... na stałe mieszkamy razem od  kwietnia - to już 5 miesięcy!!! a w sumie to od lipca 2010 spędzamy ze  sobą 90% czasu. To naprawdę dużo czasu, dużo przeżyć, dużo sytuacji  razem przeżytych. Mieszkamy razem, finansujemy się razem, utrzymujemy  się razem. Ok, sytuacja finansowa mogłaby wyglądać lepiej. Ale jaki  związek z tym mają zaręczyny??&lt;br /&gt;Zaręczyny to jest deklaracja chęci  spędzenia z sobą całego życia, to jeszcze nie jest małżeństwo. Nawet  gdybyśmy się zaręczyli w tym miesiącu, to ślubu w ciągu roku nie  zorganizujemy!!! bo to za krótki okres!!! to wydarzenie wymagające  ogromu nakładu energii, tym bardziej, kiedy mamy rodziny rozsiane po  całej Polsce.&lt;br /&gt;Ja po prostu jestem gotowa i dojrzała do tej decyzji i  tym bardziej irytuje mnie fakt, że w czasie równoważenia sił w związku,  ta decyzja ma należeć do Ciebie, a ja nie mam tu nic do gadania. Kiedy  ja Cię pytam, czy ożenisz się ze mną, Ty się śmiejesz - czemu nie  potraktujesz tego, jak oświadczyn? Kobieta nie może się oświadczyć?&lt;br /&gt;Sama  nie wiem... może ja postrzegam nasz związek inaczej niż Ty. Dla mnie  jest to trzecia poważna relacja i wiem, że to jest to, czego potrzebuję,  że Ty jesteś tym, z kim chcę spędzić to życie.&lt;br /&gt;A co do uroczystości -  ja nie potrzebuję pompy, sukienki od Diora i srebrnej zastawy. Jeśli o  to się martwisz, to naprawdę nie musisz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;CZY ZE MNĄ JEST COŚ NIE TAK? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-2427324102265625418?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/2427324102265625418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/slubne-ciagoty-cd.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2427324102265625418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2427324102265625418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/09/slubne-ciagoty-cd.html' title='ślubne ciągoty... cd...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-2270159358082076391</id><published>2011-08-29T04:40:00.000-07:00</published><updated>2011-08-29T04:40:50.028-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>o tym marzę...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gXWEXqGb4Wo/Tlt6gEGED9I/AAAAAAAAABg/XM9p6VEZjLA/s1600/DSC_8364.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://1.bp.blogspot.com/-gXWEXqGb4Wo/Tlt6gEGED9I/AAAAAAAAABg/XM9p6VEZjLA/s320/DSC_8364.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-L346RqWzfKI/Tlt6iw3jQZI/AAAAAAAAABk/aLSl9XJwSR0/s1600/DSC_8367.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/-L346RqWzfKI/Tlt6iw3jQZI/AAAAAAAAABk/aLSl9XJwSR0/s320/DSC_8367.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CBnG6JchhcM/Tlt6l_CTetI/AAAAAAAAABo/7zdTp0LVxRg/s1600/DSC_8362.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://1.bp.blogspot.com/-CBnG6JchhcM/Tlt6l_CTetI/AAAAAAAAABo/7zdTp0LVxRg/s320/DSC_8362.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V9X1WFtF42A/Tlt6oGCHC3I/AAAAAAAAABs/eWeFPQ6ABQg/s1600/DSC_8363.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://3.bp.blogspot.com/-V9X1WFtF42A/Tlt6oGCHC3I/AAAAAAAAABs/eWeFPQ6ABQg/s320/DSC_8363.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-2270159358082076391?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/2270159358082076391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/o-tym-marze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2270159358082076391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2270159358082076391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/o-tym-marze.html' title='o tym marzę...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gXWEXqGb4Wo/Tlt6gEGED9I/AAAAAAAAABg/XM9p6VEZjLA/s72-c/DSC_8364.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-2122849770411907849</id><published>2011-08-29T03:53:00.000-07:00</published><updated>2011-09-09T07:13:37.765-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieniądze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stracone pokolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>co to są wakacje...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy można popaść w depresję z powodu braku wakacji? Braku możliwości odpoczynku? Braku chwili choć chwili przerwy od 5 lat?? 24/09 mam pierwszy zjazd na uczelni i nie dam rady choć na 3 dni pojechać gdziekolwiek, aby odpocząć.... nie mam kasy, ani możliwości wzięcia urlopu... jak mam sobie z tym poradzić?? czy ktoś ma jakiś pomysł? skąd mam wziąć energię na cały następny rok walki o byt bez odrobiny odpoczynku? naprawdę ledwie ciągnę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pomocy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-2122849770411907849?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/2122849770411907849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/co-to-sa-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2122849770411907849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2122849770411907849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/co-to-sa-wakacje.html' title='co to są wakacje...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-7805264353071984039</id><published>2011-08-17T02:06:00.000-07:00</published><updated>2011-08-17T02:07:00.935-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mieszkanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='małżeństwo'/><title type='text'>wkurzona...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wkurza mnie to... kiedy ostatni raz rozstałam się z mężczyzną, obiecałam sobie, że nie zamieszkam z nikim, póki nie będziemy po ślubie lub zaręczeni... gdy poznałam M., oczywiście niewygodnie było mi pamiętać o tych obietnicach składanych samej sobie. I jaki jest tego efekt? Taki, że mieszkamy razem i nie ma perspektywy na zaręczyny, a na ślub to w ogóle... Boli mnie to i frustruje...I nie ma dnia, żebym o tym nie myślała... jak mam planować przyszłość, również tę biznesową, kiedy nie mogę w pełnym wymiarze angażować w to M.?&lt;/div&gt;bez sensu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-7805264353071984039?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/7805264353071984039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/wkurzona.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/7805264353071984039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/7805264353071984039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/wkurzona.html' title='wkurzona...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-2739203532692573534</id><published>2011-08-12T05:24:00.000-07:00</published><updated>2011-08-17T02:07:12.630-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przyszłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='związek'/><title type='text'>Nad gazetą w pociągu...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadę na południe walczyć o nowy pomysł. Tradycyjnie z gazetą na kolanach. Tym razem padło na nowy Twój Styl. Przeczytałam własnie artykuł "kocham innego, wybacz". I zaczęła się galopada myśli: skąd mieć pewność, ze ten to własnie Ten? Jak można planować przyszłość, kiedy nie mozna nigdy mieć 100% pewności, że on czy ja za moment nie spotkamy kogoś jeszcze bardziej wyjątkowego? Czy M. i ja przetrwamy? Czy nie zdławi nas czas? Czy w świetle tych ciągłych batalii nie staniemy się dla siebie rutyną? Jak temu zaradzić? Czy w ogóle ktoś zna odpowiedzi na te pytania??? &lt;/div&gt;Nie mam wątpliwości-teraz nie, ale czy nigdy nie będę ich miała? A on? Przecież on tez może trafić na kobietę, która zdobędzie jego serce. I co wtedy? Czy walczyć z ta inną, obcą miłością? Czy dać wolność? Odmeldować?&lt;br /&gt;Czy może jest tak, że za wiele analizuję???&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-2739203532692573534?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/2739203532692573534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/nad-gazeta-w-pociagu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2739203532692573534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2739203532692573534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/nad-gazeta-w-pociagu.html' title='Nad gazetą w pociągu...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-2908429972326747404</id><published>2011-08-09T02:28:00.000-07:00</published><updated>2011-08-09T02:28:02.727-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieniądze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='małżeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzina'/><title type='text'>ślubne ciągoty...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy moje wewnętrzne dążenie do ślubu jest normalne? Coraz bardziej odczuwam presję "zamążpójścia", niczym Bridget Jones... Nie, spokojnie nikt z rodziny mnie nie nagabuje co trzy sekundy, kiedy będzie miało wreszcie to wspaniałe wydarzenie, nie - sama na sobie chyba tę presję wywieram... Rozglądam się wkoło i coraz więcej moich znajomych, również młodszych ode mnie ogłasza, że się będzie ślubiło... A mnie to frustruje...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Frustruje mnie myśl, że wcale nie będę młodą mamą, że nie wiadomo, kiedy będziemy mogli sobie pozwolić na takie przedsięwzięcie jak wesele, że NIE WIADOMO, kiedy się M. zdecyduje... On twierdzi, że tak i owszem, że chce i to bardzo, ale dopiero jak będzie nas stać na życie w małżeństwie... Tylko, że teraz jak żyjemy? Czym się to różni? Mieszkamy razem, w sumie korzystamy wspólnie z pieniędzy, razem się utrzymujemy. Ja nie rozumiem o co mu chodzi!!! Czy to jest jakaś męska ambicja?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja z dnia na dzień czuję się starsza. Jasne, w tym momencie mam 24,5 roku, ale jeśli nawet teraz nie jesteśmy na etapie planowania ślubu, to znaczy, że zajmie nam o jakieś 2 lata, a potem pewnie kolejne 2 lata na pierwsze dziecko. I może jak dobrze pójdzie, to zdążę urodzić przed 30. Nie chcę tak!!!! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chcę mieć już pewność, bezpieczeństwo. Chcę móc myśleć o nas w kategoriach rodziny. Chcę móc starać się o dzidziusia...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-2908429972326747404?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/2908429972326747404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/slubne-ciagoty.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2908429972326747404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/2908429972326747404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/slubne-ciagoty.html' title='ślubne ciągoty...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-4348624585666290255</id><published>2011-08-08T01:31:00.000-07:00</published><updated>2011-08-08T01:31:26.898-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>o stosunkach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapewne przypominacie sobie postać graną przez Magdę Cielecką w "Samotności w sieci". Choć miała męża, koleżanki, pewnie jakąś rodzinę - czuła się samotna, nie potrafiła znaleźć więzi łączącej ją ze światem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od paru tygodni, choć można by rzec: od paru miesięcy, co jakiś czas nawiedza mnie właśnie takie uczucie. Ostatnio, w zderzeniu z wszystkimi problemami, z którymi się razem z M. borykamy, owo odczucie się zintensyfikowało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo, iż nie żyję w izolacji społecznej, że codziennie spotykam wielu ludzi, czuję się sama, zdana sama na siebie i osamotniona. Skąd to się bierze? Leżałam wczoraj wieczorem w łóżku i prowadziłam dialog z sobą. Starałam się zgłębić powodu takiego stanu rzeczy. Stanu rzeczy, która objawia się między innymi moim wrogim nastawieniem do M., ale również agresją mentalna w stosunku do mnie samej. Nie potrafię lubić M.ostatnimi czasy, nie potrafię lubić siebie - to chyba sprzężone. Krzywdzę nas, choć wcale, w świadomości mej, tego nie chcę. Łapię się na tym, że jestem dla niego okrutna, że mówię rzeczy, których, nie chcę mówić. Skąd one się biorą? Czuję się jakby były we mnie dwie Agaty i jakby ta druga wcale nie była dobra, jak z imienia mego by wynikało. A potem, kiedy się już pokłócimy, jak już on czuje się okropnie, do mnie zaczyna docierać, co robię. I w jakimś popranym, męskim moim ego, nie umiem go przytulić, nie umiem powiedzieć "przepraszam, kocham Cię". Nie umiem. Idę w zaparte. Odwracam się dupą do niego i przytulam się do zimnej ściany. A później, kiedy w środku nocy się budzę, przytulam go i płaczę. Bo wiem, że robię źle. Tylko, czemu nie potrafię tego zatrzymać w odpowiednim momencie, dlaczego wstrętne impulsy narastają we mnie z efektem kuli śniegowej? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest nam łatwo. Codziennie musimy walczyć o to, aby w przyszłości wreszcie było dobrze. Walczymy od 7 do nocy. I kiedy przychodzi weekend, ja nie mogę na M. patrzeć. Chciałabym się zamknąć w białej kuli i dać odpocząć sfatygowanym zmysłom po 5-dniowej walce. I coraz bardziej się boję, że jak już wygramy, to okaże się, że nas już nie ma, że będzie on i ja, a "my" już nie. Jak zachować radość z wspólnie spędzanego czasu, kiedy ten wspólnym mianownik kojarzy się tylko z walką o byt?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ta parszywa samotność. Od kwietnia mieszkam na stałe w Warszawie, ale i wcześniej przez rok prawie nie przebywałam u siebie w Katowicach. Z domu rodzinnego wyprowadziłam się od razu po maturze. I teraz, kiedy jestem ponad 350 km od moich bliskim, czuję się najbardziej z nimi związana. Każdy pobyt na Śląsku jest dla mnie bardzo ciężki, bo nie da się nadrobić miesiąca w dwa dni. Nie da się i już. Bardzo dużo energii kosztuje mnie każdy powrót stamtąd. Wpadam w marazm i to jeszcze bardziej napędza moją wrogość. A do tego przecież nie mam tu nawet żadnych zaprzyjaźnionych osób - wszyscy zostali na Śląsku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Boję się...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-4348624585666290255?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/4348624585666290255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/o-stosunkach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/4348624585666290255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/4348624585666290255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/o-stosunkach.html' title='o stosunkach...'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-1808260251433402120</id><published>2011-08-04T05:10:00.000-07:00</published><updated>2011-08-04T05:10:31.772-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stracone pokolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>codzienność</title><content type='html'>nie wiem, co mam napisać...strasznie dużo się dzieje... dzisiejszy dzień miał być przełomowo dobry, a nie wychodzi nic dobrego... okazało się, że nic nie może być proste... czemu??? miałam być na rozmowie o pracę, ale nie byłam... miała być dobra sprzedaż, ale nie ma... miał być zerowy VAT na imporcie w UE, a trzeba mieć zgłoszony jakiś formularz... a przy doliczeniu normalnego VATu, to będziemy dopłacać do każdej sztuki..&lt;br /&gt;dobrze, że przynajmniej jutro już piątek - jedziemy na weekend na Śląsk do mojej rodziny i może uda mi się zresetować...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-1808260251433402120?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/1808260251433402120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/codziennosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/1808260251433402120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/1808260251433402120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/codziennosc.html' title='codzienność'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-7833158759345273405</id><published>2011-08-01T13:32:00.000-07:00</published><updated>2011-08-01T13:32:08.239-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat'/><title type='text'>Cole Porter</title><content type='html'>Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-7833158759345273405?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/7833158759345273405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/cole-porter.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/7833158759345273405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/7833158759345273405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/08/cole-porter.html' title='Cole Porter'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-5716740381086394629</id><published>2011-07-31T05:51:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T05:53:01.477-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autoprezentacja'/><title type='text'>kurs kodu ubioru i autoprezentacji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moi drodzy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dziś będzie całkiem inaczej. Uczestniczyłam wczoraj w kursie kodu ubioru i autoprezentacji Doroty Wróblewskiej i Domu Mody Forget-me-Not. Wejściówkę wygrałam w konkursie na kimono.pl.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Modą interesuję się od dziecka, z mody wzięło się moje zainteresowanie Paryżem, Francją i językiem francuskim. Można powiedzieć, że dzięki modzie, teraz biegle posługuję się tym językiem. Dlatego też możliwość wzięcia udziału w takim wydarzeniu była dla mnie niezwykle interesująca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warsztaty miały miejsce w ekskluzywnym salonie CE-CE Beauty w Warszawie, gdzie od września rusza Akademia Wizerunku. Zaczęły się od przedstawienia się uczestniczek i wstępnej analizy dokonanej na podstawie zawartości naszych torebek. Przyznam szczerze, że zazwyczaj bardzo sceptycznie podchodzę do tego typu "czarów". Jednakże wnioski wysnute przez Dorotę Wróblewską były nad wyraz trafne - zadziwiające!!! Następnie zostałyśmy wezwane po kolej na środek do analizy sylwetki i naszego, stworzonego tamtego dnia wizerunku. Większość z nas wypadła blado. Od źle dobranych spodni, butów po zły makijaż i fryzurę. Na szczęście każda z nas miała nadzieję na poprawę tych elementów w drugiej części warsztatów. W trakcie naszego spotkania panowała wspaniała, bardzo przyjazna atmosfera. Dzięki temu żadna nie czuła się zawstydzona, ani skrępowana "rozbieraniem" nas przez Dorotę. Nie zabrakło oczywiście pysznej kawy, croissantów, ani kropli, jakże potrzebnej nam, teorii mody i stylów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pysznym lunchu, nadeszła pora na drugą część, bardziej praktyczną. Zaczęłyśmy od doboru makijażu odpowiedniego na niemal każdą okazję. Następnie była analiza fryzur, z modelowaniem pod końcową sesję zdjęciową. Potem, jak dla mnie, był najtrudniejszy etap - dobór stroju. Poznałam swoje kolory oraz odpowiednią długość spódnicy. Zostałam całkiem zbluzgana za moje ukochane sindbady. Dziewczyny ubrały mnie w ciekawą beżowo, różową tunikę, wysokie szpilki oraz grube, kryjące rajstopy. Jak niektórzy z Was wiedzą, różowy zdecydowanie moim ulubionym kolorem nie jest, ale czułam się w tym stroju całkiem swobodnie. Każda z nas po pełnej stylizacji, miała zrobioną profesjonalną sesję zdjęciową oraz zdjęcie grupowe. Na zakończenie tego wyczerpującego dnia dostałyśmy prezenty od partnerów: od Kanebo kosmetyczkę oraz zestaw próbek, od salonu CE-CE Beauty zaproszenie na zabieg.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z udziału w tym kursie i jeśli, którakolwiek z Was będzie miała okazję wziąć udział w kursach organizowanych przez Dorotę Wróblewską, to w 100% polecam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tak osobiście powiem Wam, że naprawdę potrzebny był mi taki relaks, takie oderwanie od rzeczywistości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzymajcie się.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-5716740381086394629?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/5716740381086394629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/kurs-kodu-ubioru-i-autoprezentacji.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5716740381086394629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5716740381086394629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/kurs-kodu-ubioru-i-autoprezentacji.html' title='kurs kodu ubioru i autoprezentacji'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-6296353952584714804</id><published>2011-07-29T07:01:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T05:54:05.055-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stracone pokolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>szukam pracy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam znów szukać pracy. Coraz bardziej się boję o naszą przyszłość w firmie. Tak jak Wam wspominałam, pracujemy razem z M., biurko w biurko i jedziemy na tym samym wózku. Po wczorajszej wymianie maili ze "sponsorem", oboje poczuliśmy nóż na gardle!!! Tracimy grunt pod nogami, poczucie jakiejkolwiek stałości... Szef stwierdził, że ma swoje problemy w swojej firmie (pracownia architektoniczna) i, że nie może się z nami rozliczać tak, jak się umawialiśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szukam pracy i z przerażeniem patrzę na oferty. Moim największym atutem jest biegła znajomość języka francuskiego - tak mało jest ofert, do których potrafię dopasować moje umiejętności!!! Nie wiem, jak to ugryźć. Muszę się chyba przede wszystkim oswoić z tą sytuacją, bo jak na razie czuję się całkiem sparaliżowana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed nami przynajmniej w planie miły weekend - mam nadzieję, że uda mi się zdystansować do tej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozdrawiam Was cieplutko i mam nadzieję, że słoneczko ogrzeje nas trochę wreszcie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-6296353952584714804?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/6296353952584714804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/szukam-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/6296353952584714804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/6296353952584714804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/szukam-pracy.html' title='szukam pracy'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-3594652298641830794</id><published>2011-07-27T06:03:00.000-07:00</published><updated>2011-07-27T06:19:01.546-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='możliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stracone pokolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>realia i możliwości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę w pracy. Jest to dla mnie sytuacja cały czas całkiem nowa. Od kwietnia razem z moim M. zmieniliśmy zajęcie. Pracujemy w biurze, razem, biurko w biurko - twarzą do siebie. Ten projekt, bo w sumie trzeba by to było bardziej nazwać projektem niż pracą - praca bowiem wiąże się z pewnymi formalnościami i przywilejami - stworzyliśmy od podstaw. Pomysł co prawda zarzucił ojciec M., ale biznes plan i godziny pracy, to już nasza działka. Udało nam się znaleźć majętnego człowieka (nie wiem jakby to było możliwe bez znajomości), który w nasz projekt uwierzył i, z którym udało nam się dojść do porozumienia. Tak nam się przynajmniej wydawało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wchodząc w szczegóły, powiem krótko: miała być spółka, zatrudnienie/wynagrodzenie i elastyczne godziny dopasowane do naszych godzin kreatywnych. Efekt: M. wystawia faktury za naszą pracę, przelewa mi moją dolę, ale nie mam żadnej umowy, bo gdybyśmy jeszcze mieli płacić mój ZUS (po ZUSie M. i podatku dochodowym), to ewentualnie starczyłoby nam na jogurty i sałatę; w pracy powinniśmy być od 8 do 17 (bo biuro naszego "sponsora" działa w tych godzinach,a właśnie w nim stworzono nam miejsce pracy), kiedy do 9 ja nie potrafię na niczym skupić swojej uwagi. Czy powinniśmy się żalić?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnie nie, bo mamy zapewniony comiesięczny przelew - choć nie zawsze jest w terminie i nie na taka kwotę jaka była ustalana w przypadku zatrudnienia. Z tym określeniem "comiesięczny" też jest kłopot, bo S. zdecydował, że dajemy sobie czas próbny do końca grudnia, a tak naprawdę wystarczy, że będzie miał gorszy dzień i powie po prostu, że już mu się nie chce i zostaniemy oboje z ręką w nocniku. W efekcie ciężko jest nam się zmotywować do normalnej, wytężonej pracy przez 9 godzin, bo zastanawiamy się nieustannie nad przyszłością. Ja stale przeglądam oferty pracy i regularnie wysyłam CV - jednak nikt się nie odzywa, nie ma żadnej informacji zwrotnej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chcieliśmy być niezależni, a staliśmy się zależni bardziej niż na umowie o pracę. Bo nie mamy żadnych praw i przywilejów - zostały nam tylko obowiązki. A z S. nie da się spotkać i pogadać o urlopie, bo potrzebujemy, bo ledwie zipiemy, bo sam nas na to namawiał - ale ostatnio ubzdurał sobie, że będziemy się rozliczać za dni -więc jak byśmy chcieli wziąć 5 dni wolnego, to zarobimy o 25% mniej i już nie zwiążemy końca z końcem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak my młodzi mamy dążyć do rozwoju? Tak naprawdę, gdybym chciała pracować w zawodzie, który zdobywam, to miałabym do wyboru bezpłatny staż i jedzenie z biedronki. Coraz więcej w Polsce mówi się o straconym pokoleniu, ale jeszcze nic się nie robi, żeby mu przeciwdziałać. Ja, choć nie skończyłam jeszcze studiów, już wiem, że źle wybrałam. Bo psychologia zamiast medycyny, to chyba jednak nie jest złota decyzja. Dlatego oboje staramy się codziennie wymyślić coś, co da nam spokój i dobre życie. Pomysłów mamy dużo, tylko skąd wziąć pieniądze na ich realizację? Czy bez pieniędzy da się zarabiać pieniądze? Czy dzieci należy wychowywać w wierze w sukces, w wysokich ambicjach? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-3594652298641830794?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/3594652298641830794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/realia-i-mozliwosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/3594652298641830794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/3594652298641830794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/realia-i-mozliwosci.html' title='realia i możliwości'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-3756478509708079726</id><published>2011-07-26T04:38:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T05:55:07.843-07:00</updated><title type='text'>po</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeczytałam jeszcze raz to, co napisałam o tych "moich" dwóch rodzinach... tylko bliscy sobie z krwi i kości ludzie potrafią się tak okropnie ranić. Ludzie, którzy z natury powinni wspierać się i Ciebie - właśnie zachowanie tych ludzi dotyka najboleśniej. Jak w takiej rzeczywistości zachować poczucie bezpieczeństwa i wysokie poczucie własnej wartości? Pozostaje nam tylko mądrze wybierać swoje związki i nieustannie dbać o swój rozwój osobisty. I w ramach absurdu: mój tata od lat prowadzi szkolenia z zakresu psychologii pracy i organizacji, szkolenia z zarządzania zespołem, zarządzania motywacją kadry, rozwoju własnego z perspektywy potrzeb pracy... i jest w tym dobry. Jest charyzmatyczny, elokwentny, potrafi zdobyć publikę. Firmy, dla których pracują zwiększają swoje obroty i zarazem zadowolenie pracowników rośnie. A w domu?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-3756478509708079726?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/3756478509708079726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/po.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/3756478509708079726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/3756478509708079726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/po.html' title='po'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-5089633736338107472</id><published>2011-07-26T03:28:00.000-07:00</published><updated>2011-07-27T06:18:37.645-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='małżeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzeństwo'/><title type='text'>tata</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiem tak: miało być dziś całkiem o czymś innym. Miało być o realiach, karierze, szukaniu pracy, radzeniu sobie finansowo... ale rozmawiałam z samego rana z moją wspaniałą mamą - i musiałam zmienić temat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach wstępu muszę Wam, moi drodzy czytelnicy, nakreślić krótko historię mojej rodziny w perspektywie małżeństwa moich rodziców. Przez pierwsze 15 lat mojego życia, małżeństwo moich rodziców było ideałem, wzorem godnym naśladowania. To była para, która śmiało okazywała sobie uczucia, tata mamę przytulał, często tańczyli w domu, a na dodatek prowadzili całkiem otwarty dom. Potem wszystko zaczęło się zmieniać: tata podjął parę bardzo nietrafnych finansowo i zawodowo decyzji, pojawiły się ogromne problemy z pieniędzmi w domu, jego spółka ogłosiła upadłość. Jednak moja mama i my staliśmy za nim murem. Byłam wtedy z nas bardzo dumna, myślałam, że inna, mniej kochająca się rodzina, zostawiłaby go, ale nie my. I tak naprawdę to razem z tą naszą akceptacją i wsparciem dla niego, zaczęły się poważne problemy w naszej rodzinie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas mijał, starszy brat i ja wyprowadziliśmy się z domu. Rodzice z moim młodszym bratem przeprowadzili się w czystsze tereny.Problemy finansowe trwały nadal. Tata miał zrywy działania, a potem nagle jakby brakowało mu energii i, kiedy kończyły się jedne kontrakty, on jakby nie miał siły walczyć o nowe. Jak wiadomo, to zawsze przekłada się na coraz poważniejsze kłótnie. Strzał przyszedł z nienacka.W listopadzie dwa lata temu, tata nagle zadzwonił do mnie i zaprosił na kawę. Czasem spotykaliśmy się tak, bo jak chciał pogadać o swoich problemach to wybierał najczęściej moje ucho.Myślałam, że jak zwykle coś z jakimś klientem, albo z czymś w tym stylu. A on mi prosto z mostu, że kogoś ma i, że chyba odejdzie od mamy. Już nawet nie pamiętam mojej reakcji. Pewnie powiedziałam coś, że dla mnie liczy się ich szczęście, jeśli dla nich obojga będzie lepiej się rozejść, to niech podejmie decyzję i będzie konsekwentny. Trzeba tu dodać, że mój ojciec zawsze uchodził za wzór wierności i lojalności, to on przez całe życie urządzał mamie sceny zazdrości. Jego nawet nie dało się wyobrazić sobie w takiej sytuacji. Jednak pozory mylą...On niestety nie potrafił podjąć decyzji, zwodził mamę, że zakończył to, jednak ona miała prawo wglądu do bilingów - a tam po 50-60 smsów dziennie to tej kobiety, a do tego kilkadziesiąt minut rozmów. Mamie udało się ustalić, kim była. Okazało się, że zna ją, bo to ekspedientka w sklepie. Mój ojciec wiecznie mający ambicję wielkiego biznesmena, gardzący ludźmi niewykształconymi, nie rozwijającymi się - wybrał na zdradę taką kobietę!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Udało się przebrnąć im jakoś przez święta, poszli na terapię - wybrali Hellingera pomimo moich uwag i próśb nakłonienia ich na tradycyjną metodę. Mam chwytała się brzytwy, strasznie schudła, starała się jeszcze bardziej niż przez te 26 lat małżeństwa. A tata cały czas jej mówił, że może jednak się wyprowadzi, ale nie miał "jaj", żeby podjąć decyzję. Tym bardziej, że przy okazji wysypał się mu ważny kontrahent i stracił dużą część dochodów. I tak mijał czas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 października zeszłego roku wyjeżdżałam na 7 tygodni do Francji. Pamiętam jak dziś moją ostatnią rozmowę z mamą przed wyjazdem. Ona znów opowiadała, że musi coś z tym zrobić, że to nie może tak trwać, że na zdrowiu Małego odbija się to coraz bardziej (ma atopowe zapalenie skóry), że znów w kolejnym "Zwierciadle" przeczytała coś mądrego. Powiedziałam jej wtedy, że mam nadzieję, że jak wrócę, to ona będzie miała już podjętą decyzję, że zdecyduje się walczyć o szczęście i, że wreszcie zacznie uczyć się z tych mądrych artykułów, a nie tylko je czytać. Tydzień po moim wyjeździe dostałam od mamy maila. Pytała, czy może udostępnić klucze do mojego mieszkania tacie, że on się tam wyprowadzi na czas mojej nieobecności, że może z dystansem będzie łatwiej do tego podejść. Tata wyprowadził się w ciągu dwóch dni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie mam poznała mężczyznę, który wreszcie zauważył w niej tą wspaniałą, wartościową kobietę jaką jest. Od niego odeszła żona, mieszka sam w pięknym wielkim domu, jest niesamowitym, ciepłym człowiekiem, który odniósł duży sukces zawodowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby to jakoś skrócić, bo już się strasznie rozpisałam. Mama i Mały od kwietnia na stałe mieszkają u R. Tata wrócił do ich dawnego mieszkania. Jednak z racji tego, że mamie i Małemu wreszcie niczego nie brakuje, on całkiem przestał się nimi interesować. Mama nie chciała się rozwodzić, bo mają rozdzielność majątkową: kredyt i firma taty jest na mamę zarejestrowana - myśleliśmy, że ojciec stanie na wysokości zadania i poukładają to tak jak powinni. Jednak mój ojciec dwa dni temu wyprowadził się z ich mieszkania, zostawił mamę z kredytem hipotecznym, założył swoją firmę, więc mama nie ma teraz nawet na ZUS i powiedział, że 1000 zł na Małego nie da. Na dodatek na ślub mojego brata też nie dał całej kwoty, która była ustalona, a teraz jeszcze ma pretensje, że mama i R. pomogli mi finansowo ze studiami, bo on nie chciał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W całej tej sytuacji nie umiem się odnaleźć, ani ja, ani mój starszy brat, ani mój młodszy brat. Mały ma 11 lat, potrzebuje ojca z krwi i kości, który chwali i gani, kiedy trzeba, który wprowadzi go w męskim świat. Tata nie poświęca mu czasu, a jak już się zdecyduje go zabrać do siebie, to cały czas jest krzyk, że wszystko źle robi. A ja nie znam drugiego tak inteligentnego i wrażliwego dziecka. Jasne, że może ma dużo energii, ale jest 11-letnim chłopcem i ma do tego prawo. A ostatnio Mały się przejęzyczył i do R. powiedział "tato"...&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-5089633736338107472?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/5089633736338107472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/tata.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5089633736338107472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5089633736338107472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/tata.html' title='tata'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-894210906873530724</id><published>2011-07-24T10:53:00.000-07:00</published><updated>2011-07-27T06:17:58.981-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teściowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzice'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wychowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychologia'/><title type='text'>oficjalna rzeczywistość</title><content type='html'>Byliśmy dziś na proszonym obiedzie u rodziców mojego mężczyzny. Chciałabym napisać jak to było wspaniale, rodzinnie i ciepło. A jednak nie mogę.&lt;br /&gt;Sytuacja wygląda tak, że jesteśmy razem od czerwca zeszłego roku - on z Konstancina pod Warszawą, ja - w tamtym momencie - mieszkająca w Katowicach. W kwietniu tego roku skorzystaliśmy z zaproszenia rodziców M. i tymczasowo przeniosłam się do ich domu rodzinnego. Było to ze wszech miar uzasadnione, mądre i rozważne posunięcie, tym bardziej, że akurat oboje dostaliśmy możliwość prowadzenia projektu w Warszawie. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Okazało się, że Ci z pozoru i w towarzystwie fantastyczni, uroczy, mili i taktowni ludzie, w domu ściągają maski i pokazują straszne swe oblicze. Oblicze rodziców nie kochających swojego syna, wywyższających niezaradną córkę ponad wszystko, rodziców ciągle krytykujących i prawiących wstrętne złośliwości. M. mówi, że przywykł - po tylu latach przestał liczyć na to, że jego rodzice wreszcie zauważą, jakim wspaniałym jest mężczyzną. Jednak po dwóch-trzech tygodniach pojawiło się jeszcze jedno zjawisko - zaczęli traktować również mnie w ten sam sposób. Powiem krótka - nikt, nigdy nie traktował mnie tak okrutnie. Fala dezorientacji, niechęci, złości, smutku i żalu jaka mnie zalała, zaczęła przeważać wszystkie ciepłe uczucia, które wcześniej zdawało mi się do tych ludzi żywić. To wszystko przekładało się na nasze nie kończące się kłótnie o wychowanie, o to, co można, a czego nie można powiedzieć rodzicom, o to, czy rodzice mogą się jeszcze czegoś nauczyć.&lt;br /&gt;Po dwóch miesiącach, dokładnie w rocznicę udało nam się przeprowadzić do ślicznego, dwupokojowego mieszkania na warszawskiej Pradze. Niestety nie pomogło nam to w relacjach z rodzicami M. - dalej wszystko, co robimy jest złe. Mieszkanie się im nie podoba, uważają, że jesteśmy grubi, niezaradni i nieinteligentni.&lt;br /&gt;Wracając do dzisiejszego obiadu - był on nawet znośny. Przymykając oko na mocne drinki pite już przed południem - można stwierdzić, że było nawet normalnie. Tylko, że oni dalej nie słuchają swojego syna, kiedy im opowiada o postępach w swoich działaniach, dalej wbijają szpile w nasze najczulsze miejsca, dalej krytykują wszystkich - włącznie z moimi bliskimi. I nasuwa się nam wciąż pytanie, czy nie może być dobrze? Czy zawsze wszystko trzeba krytykować? Czy trzeba walczyć o uznanie tam, gdzie z urodzenia ono powinno być? Czy nasi rodzice nie powinni nas wspierać i dodawać nam otuchy, kiedy jest gorzej i dopingować, kiedy są szanse na lepiej? Dlaczego oni chcę, żeby ich dzieci miały się tak samo źle, jak oni w młodości? Dlaczego z własnymi rodzicami trzeba się umawiać na oficjalne, proszone obiady, bo jak nie ma 10 sałatek i wystawnej zastawy, to jest awantura, że się nie postaraliśmy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-894210906873530724?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/894210906873530724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/oficjalna-rzeczywistosc.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/894210906873530724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/894210906873530724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/oficjalna-rzeczywistosc.html' title='oficjalna rzeczywistość'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3497488954607519917.post-5712828288616612231</id><published>2011-07-23T11:42:00.000-07:00</published><updated>2011-07-23T11:42:35.978-07:00</updated><title type='text'>Witam</title><content type='html'>Chciałabym przywitać wszystkim, którzy odwiedzą mój dziennik. Będzie to forma krótkich reportaży z życia ludzi, mojego i Polski. Poetyczne opisy rzeczywistości będą się tu mieszać z cierpkimi słowami krytyki współczesności, jakże twardej i gorzkiej ostatnimi czasy. Postaram się w fotograficznych szotach streścić codzienność życia w naszym kraju, życia z okolicy. Zapraszam do lektury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3497488954607519917-5712828288616612231?l=winozzycia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://winozzycia.blogspot.com/feeds/5712828288616612231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/witam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5712828288616612231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3497488954607519917/posts/default/5712828288616612231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://winozzycia.blogspot.com/2011/07/witam.html' title='Witam'/><author><name>agathé</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09404047579053110500</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-_noyhsS0kvQ/Tir_-SacKHI/AAAAAAAAAAw/QSS4EacVrng/s220/DSC_5878.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
